niedziela, 13 stycznia 2013
diamentowy oddech
Śpię w swoim łóżku piętrowym w Trąbkach, dopiero co urodził się Adaś, faktycznie się urodził, nie pojawił się z adopcji, usiłuję zasnąć ale nie mogę się powstrzymać przed robieniem hałasu, przeciągam się i wszystko we mnie trzeszczy, cała rodzina na mnie krzyczy, ojciec wychodzi z siebie, zwleka mnie z łóżka na dół prawie wywracając łóżko z nienawiści, i wystawia za drzwi wejściowe stosując przemoc jakiej nigdy nie doświadczyłem od niego, nogi mam związane w kostkach, jestem pół nagi, budzę się, po chwili zasypiam, ten sam pokój z dzieciństwa, duszę się, siedząc na podłodze, wszyscy usiłują mnie ratować łącznie z Adasiem, z trudem wydycham dziesięć groszy, z każdym oddechem wydycham kolejne złotówki a potem kamienie szlachetne, ojciec śmieje się jak dziecko, siostra zdenerwowana, "ty patrz czy to nie są diamenty" mówię do niej, pokój błyszczy się od bogactwa, budzę się...
Subskrybuj:
Komentarze do posta (Atom)
Brak komentarzy:
Prześlij komentarz